First days

Czas mija nieubłaganie szybko.
Właściwie tak szybko, że trudno jest zdać sobie z tego sprawę w odpowiednim momencie.
Właśnie teraz się "obudziłam" i stwierdziłam, że minęły już prawie 2 miesiące od rozpoczęcia roku szkolnego.
Myślałam wcześniej, że nie wytrzymam, że będzie mi się dłużyć, a ku mojemu zdziwieniu ten czas minął nie wiadomo gdzie i kiedy.
Jak pewnie wiecie lub też w sumie nie, w tym roku zaczęłam naukę w nowej szkole- w liceum.
Jakie były moje pierwsze wrażenia odnośnie nowego miejsca?



Rozpoczęcie
Więc rozpoczynam swoją nową rutynę. Inna droga, inny transport. Na szczęście na autobus się wyrobiłam. Wcześniej kilka razy sprawdzałam rozkłady, żeby się nie pogubić. Całą drogę ledwo co stałam. Było mega gorąco i jeszcze do tego ten tłum w autobusie.

Spotkaliśmy się na hali sportowej. O dziwo nie byłam jakoś zestresowana. Usiadłam koło osób, które znam. No i wreszcie zaczęło się odczytywanie klas i zaprowadzanie ich do sal. Nawet nie wiecie jaką miałam minę, kiedy na słowa "IB przyrodnicza" wstały same dziewczyny. Na liście niby było tych dwóch chłopaków, ale widocznie kiedy zobaczyli jaka jest sytuacja to się wycofali.

Nie znałam ani jednej. Nie byłyśmy zbyt rozmowne z wychowawczynią. Ale ona chyba to rozumiała.
Każda się tylko przedstawiła, mówiła z której jest szkoły i gdzie mieszka. 3/4 klasy jest z okolic mojego miasta, co wiąże się z dalekimi dojazdami.



Pierwszy dzień 
No więc udało mi się trafić do sali.  Przed pierwszą lekcją próbowałyśmy na próżno zapamiętać swoje imienia. Mi się udało zapamiętać wszystkie imiona dopiero po pierwszym tygodniu.
Oczywiście nie miałam z kim usiąść, ale były osoby jak ja, które też miały ten problem.
Nieśmiało się pytałyśmy, czy możemy z kimś usiąść. I tak na każdej lekcji.

Chyba nie było lekcji, która zaczęła się bez słów "O, w tej klasie same dziewczyny?"

Na przerwach jakoś szczególnie nie rozmawiałyśmy ze sobą, bo nie miałyśmy nawet o czym.
Chyba wszystkie doznałyśmy tego dnia jakiegoś szoku.

Moje wrażenia? To była katastrofa. Nie czułam się tam dobrze. W następnych dniach nie chciałam jakoś szczególnie tam chodzić. No, ale bez sensu opuszczać pierwsze dni w szkole, kiedy jeszcze jest taki luz na lekcjach.




Jednak to, co mnie najbardziej irytowało to brak organizacji i porozumienia. Dużo klas już zaczynało mieć swoje wycieczki, a u nas był problem z wyborem. Były też organizowane ogniska integracyjne przez osoby z naszej szkoły. No i szkoda, że z naszej klasy były zaproszone tylko dwie osoby. Reszta klasy i tak o wszystkim wiedziała.

Zauważyłam, że osoby z mojej klasy, które się już znały, nie miały w priorytecie, by poznać kogoś nowego.

Wreszcie po dwóch tygodniach z 24 zrobiło się nas 27.

No i usłyszałam określenie o nas "klasą feministek", co mnie już kompletnie rozbawiło.



Teraz
W tym momencie czuję się naprawdę dobrze w tej szkole. Już przyzwyczaiłam się do faktu, że w mojej klasie są same dziewczyny i to wszystkie są w porządku. Nie ma żadnej hierarchii, każdy jest ważny. Może dlatego, że wszystkie jesteśmy nieśmiałe i brak u nas przywódczyń. Ale to własnie tworzy dobrą atmosferę. A to jest akurat ważne.

Każdego dnia się bardziej poznajemy. Udało nam się już nawet dogadać na wycieczkę oraz w sprawie prezentu na dzień nauczyciela!

Nie widzę u nas sytuacji, kiedy się obgadujemy, czy kłócimy. Nie sądzę, że tak będzie, a przynajmniej mam taką nadzieję. Bo chyba taką wizję ma większość osób, które widzi dużo dziewczyn razem.




A Wy pamiętacie swój pierwszy dzień w nowej szkole?
Jakie mieliście wtedy wrażenia, a jakie teraz?
Spotkaliście się może z klasą samych dziewczyn, czy chłopaków?

Z chęcią poczytam Wasze komentarze o waszych szkołach, klasach.
Już cicho zapowiadam, że za tydzień na moim blogu ruszają posty bardziej klimatyczne :)







32 komentarze:

  1. Też rozpoczęłam w tym roku naukę w liceum, choć moje mieści się niedaleko gimnazjum, więc nie było żadnej zmiany, jeśli chodzi o dojazdy. W mojej klasie jest 21 dziewczyn i 6 chłopaków - klasa (prawie)feministek :D Jesteśmy już całkiem zgrani - zbiórka pieniędzy poszła całkiem sprawnie, ale o wycieczce jeszcze nie mieliśmy okazji rozmawiać.
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe to fajnie chyba, że to szybko leci. Ja juz jestem po szkole ponadgimnazjalnej i w mojej klasie byly tylko 2 dziewczyny, wiec przyznam zamienilbym się z Toba bardzo chętnie heh;)
    Powodzenia życze;)

    Zapraszam do mnie:by Arek

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy poszłam pierwszy raz do gimnazjum, czyli rok temu, bo teraz jestem w drugiej, również czułam się trochę zagubiona, ale na całe moje szczęście byłam z moimi przyjaciółkami. Kiedy jednak podczas wakacji przydzielili nam klasy, jako jedyna z naszej czwórki byłam w tej drugiej. Na szczęście wszystko się wyjaśniło i już drugi rok jestem w klasie którą uwielbiam, z cudowną wychowawczynią :)

    / MÓJ BLOG - zapraszam /

    OdpowiedzUsuń
  4. Począti są zawsze trudne :D Fajnie, ze podoba Ci się nowa klasa :)


    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz spotkam się z klasą samych dziewczyn, ale bardzo się cieszę, że pomimo krążących stereotypów, że dziewczyny są zakłamane i nie potrafią się dogadać wy tego nie doświadczacie. Zapewne jakiś przywódca może wyróżnić się z czasem, ale to nie musi oznaczać niczego złego :)
    A jakie będziecie miały rozszerzenia w tej klasie ?
    http://stayinggoold.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze dni są zwykle trudne, a zwłaszcza w nowej szkole, w nowym środowisku, więc w sumie to nie ma się co dziwić, rozumiem Cię :)

    / Zapraszam na mój blog /

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój pierwszy dzień w szkole średniej był okropny tak jak i każdy :) praktycznie same baby :D 2 chłopaków. Wiec rozumiem cie doskonale. Znałam parę osób z wcześniejszych lat reszta tez grupkami przeszła ze szkoły do szkoły. No i nigdy nie byliśmy zintegrowani. Ciągłe kłótnie ploty itp. Nie polecam. Mam nadzieje, ze twoja będzie inna :) Pozdrawiam i zapraszam paulabiliniewicz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. bedzie dobrze, poczatki sa zwasze takie, ja pamietam moje poczatki w Niemczech, a teraz do Polski nawet nie chce mi sie wracac, hehe. :)

    aalleekkss.blogspot.com
    Odwdzięczam się za każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mojego nie pamietam, ale teraz, w liceum - tez mam klase ,,feministek'' :D 31 bab w klasie :D Brakuje chlopakow, ale dzizas, kocham je wszystkie :D
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  10. u nas było tylko 6 chłopaków :) była to klasa artystyczna :D więc każdy żył swoim życiem :D dzięki Twojemu postowi przypomniało mi się jak to było super i , że najważniejsze jest być sobą, dzięki :)

    szyman.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwsze dni przeważnie są złe. Ja trafiłam na klasę w której były tylko dwie dziewczyny ale nie ma co się dziwić bo poszłam do mechnika :D U nas niestety ale od razu zrobiły się grupki i tak trwało do 3 klasy technikum..
    Mój blog - Klik

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja w tym roku zaczelam 2 klase liceum ale rok temu bylam bardzo wystraszona na poczatku ale humor poprawial mi sie na sama mysl, ze znalam wtedy juz duzo osob z mojej byles szkole i co najwazniejsze mialam caly czas przy sobie mojego chlopaka :) trzeba nastawiac sie zawsze pozytywnie kochana! Buziaki

    http://caiawichowska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Super post! :*
    Zapraszam do mnie, odwdzięczam się za każde obserwowanie :)
    http://klaudiasromek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. oj tak bardzo szybko minęły te dwa miesiące xd

    Zapraszam:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Na początku 1 gim wszystkie klasy pierwsze od razu się ze sobą dogadywały, wychodziły razem po lekcjach itd. Nasza klasa była cicha i 'grzeczna', lecz po jakimś czasie wszystko się zmieniło. Gdy tamte klasy zaczęły się kłócić my dopiero się poznawaliśmy. Przez całą 1 gim było super :D Teraz jest .. nie najgorzej, bo doszło nam sporo nowych osób i klasa się podzieliła. Ale i tak wolę tą niż tamte pozostałe! A co do chłopaków to było ich tylko 6- klasa teatralna, teraz jest paru nowych.
    http://xartday.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem w 3 gim.Nasza klasa jest bardzo grzeczna,ale jest kilka wyjątków.Jednak dogadujemy się.Na początku były jakieś spiny,ale teraz wszystko jest ok.
    Super,że o tym wszystkim napisałaś i świetne zdjęcia!

    https://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow! Klasa przepełniona płcią piękną, coś o tym wiem... Sama osobiście uczęszczałam do takiej klasy. Moim zdaniem są tego plusy i minusy. Mimo wszystko życzę powodzenia w nowej szkole i satysfakcji. :)

    W wolnej chwili zapraszam do mnie na mój "amatorski", dopiero raczkujący blog. :)
    Amatorka ~ amator-ka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja dopiero za rok będę przeżywała koszmar zmiany szkoły. :X
    Chciałabym trafić na jakąś naprawdę fajną klasę nie taką jak moja obecnie. :P

    Zapraszam do nas ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja sama chodzę do 38 osobowej klasy z czego chłopaków jest tylko 10 :D
    mój blog, hooneyyy

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja już kilka lat temu skończyłam liceum, ale miałam tyle szczęścia, że chodziłam do klasy z kilkoma osobami z mojego gimnazjum albo podstawówki, więc miałam w klasie znajomych już od pierwszych dni. I trafiłam do całkiem fajnej klasy, nie było wielu spięć i raczej wszyscy byli dla siebie mili. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja nie miałam jeszcze przygody ze zmianą szkoły... choć wiem, że za kilka lat mnie ona czeka ... Fajnie, że sobie poradziłaś i znalazłyście z dziewczynami porozumienie :).

    http://missmecenaska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak szłam do gimnazjum to bardzo się stresowałam i wszystkich mierzyłam wzrokiem. Ale na szczęście klasa okazała się świetna i spędzam z nią już drugi rok :)

    http://seethelifeofthisbetterarties.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. O ja! Same dziewczyny! Powiem Ci, że pierwszy raz się z tym spotykam, ale to w sumie fajna sprawa! Cieszę się, że pomimo początkowych obaw, teraz jest okej i coraz lepiej się dogadujecie:)


    Personalna Galaktyka Absurdu

    OdpowiedzUsuń
  25. Same dziewczyny? Niespotykane :D U mnie w technikum na 27 osób było 20 chłopaków, więc trochę zazdroszczę takiej ilości dziewczyn :)

    http://martusiowe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Such a lovely post!
    LOVE IT you have nice blog!
    NEW POST
    iamaliyankhan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Jakbym czytała o swojej klasie. U nas szokiem było połączenie dwóch całkiem różnych kierunków. Na szczęście w tym roku rozeszliśmy się na swoje rozszerzenia i na moim prawie same dziewczyny,które również są bardzo nieśmiałe ;) Pierwsze dni szkoły też tak wyglądały,wszyscy w telefonach,baliśmy się do siebie odezwać. Teraz jestem w drugiej klasie i wszystko jest na luzie,a pamiętam swój stres w pierwszych miesiącach szkoły.

    zapraszam http://tuniemanieba.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Szkoła mija szybko, bardzo bardzo szybko. Trzeba mieć tylko pozytywne nastawienie :)

    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
  29. początki zawsze są najtrudniejsze, dopiero pod koniec się rozkręca :P

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Just teen's thoughts , Blogger